środa, 21 października 2009
Trudno, bo będzie o kilku rzeczach. Chodzimy z Mikołajem do psychologa w IMID-dzie, gdzie pani Eliza bawi się z nim i obserwuje. Na razie tylko obserwuje i zadaje mi mnóstwo pytań. A co z tych obserwacji wyniknie, mam nadzieję dowiedzieć się niebawem. Byliśmy też na konsultacji w Promyku, gdzie Mikołaj bawił się z panią Małgosią. Niebawem idziemy na wizytę podsumowującą obserwację i wywiad i dowiemy się jak pomagać Mikołajowi w rozwoju. Bo kłopoty z integracją sensoryczną, nadwrażliwością rąk, precyzją ruchów ma. Chodzimy na zajęcia z "klubu tygryska" i o ile pierwsze zajęcia nie do końca były udane, to dzisiejsze - super :) Z młodszym smykiem została w domu babcia, a ja sama z Mikołajem poszłam na zajęcia. Dziś Mikołaj tańczył z innymi dziećmi, bawił się w "baloniku nasz malutki" oraz zrobił absolutnie przepiękne korale z makaronu dla mamy :) dla mnie są piękniesze niż wszystkie diamenty świata razem wzięte. Jak obfotografuje, to wstawie zdjęcie. No i tańczyliśmy "krasnoludki", z pokazywaniem po kolei kolejnych rzeczy w piosence.
Super zabawa. Powiem szczeże, że nie mogę się doczekać kolejnych zajęć, bo widzę, że i Mikołaj był zadowolony, są zajęcia taneczne, są ćwiczenia, są też i zajęcia plastyczne. A to wszystko na poziomie dostosowanym do potrzeb maluchów. Mam wrażenie, że nie mam małego dziecka, tylko śliniącego się obcego. Galony śliny. Hektolitry śliny. I jeszcze trochę wiaderek. A zębów jak nie widać tak nie widać. A może Jeremi niczym he-man zawoła : na potęgę hetolitrów śliny, ząbku przybywaj? Młodsze moje dziecko dostrzegło też, że ma władzę nad rączkami. Ba, te rączki się go słuchają. Można podnieść zabawkę i wpakować do śliniącego się dzioba, można przytrzymać butelkę z mlekiem, można wyrwać tacie trochę włosów z brody, mamie postarać się wydłubać oko, albo kazać patrzeć "tam". Dzidzia - władca rączek.
piątek, 09 października 2009
Mikołaj powoli dochodzi do siebie, nebulizacja połączona z podawaniem Eurespalu i Mukosolvanu oraz Stodalu pozwoliła zakończyć infekcję na poziomie infekcji a nie zapalenia oskrzeli. No, Mikołajowi przeszło - tak, przeszło - na mnie. Mam kluche w gardle, zapchany nos i młyn wodny w głowie i jedno marzenie... zakopać się pod kołdrą... Jeremi ma gluty w nosie i chyba muchy też, bo humorzasty się zrobił, tylko by na rękach chciał siedzieć i to w pionie koniecznie. No ewentualnie może siedzieć sam, bo caraz częściej się podciąga do siedzenia a z pozycji półleżącej oparty o maminym brzuch, siada sam i to nawet całkiem stabilnie.
poniedziałek, 05 października 2009
Jesień się zaczęła i zaczęły się gluty w nosie, lekka gorączka, ból głowy, kaszel, senność i marudność. I to wszystko w osobie mojego starszego syna. Czekam już aż młodszy zacznie kasłać i kichać. Chorobami jesień się zaczyna....
niedziela, 04 października 2009
Tak, tak. Pierwszy raz podaliśmy Jeremiemu zupkę. Oj.. nie był zachwycony... Ale widzę zasadę, dziś jadł lepiej niż wczoraj, ale gorzej niż jutro. Teraz dopiero doceniam, jak fajnie jest mieć samodzielego smyka, potrafiącego samemu jeść...
czwartek, 01 października 2009
Byłam z Mikołajem w Instytucie Matki i Dziecka u naszej Pani psycholog, Pani Elizy. Ta Mikołaja obserwowała, pobawiła się z nim puzlami, "pokarmiła" pluszowego pieska, no i zaleciła wizytę u kolejnego specjalisty. Tym razem idziemy na konsultację do Promyka, do Pani Małgorzaty Dąbrowskiej, specjalistki od integracji sensorycznej, zobaczymy co ona powie i zaleci. Na razie mam dawać Mikołajowi więcej luzu, jeżeli chodzi o powtarzanie itd. Np. w zabawie powiedzieć tylko raz, to koń (krowa, owca czy cokolwiek innego) pokazując na obrazek (czy cokolwiek innego) i nie powtarzać, nie żądać powtórzeń, powiedzieć i dać spokój. On musi "przetrawić" tą informację. Aczkolwiek widzę (niewielkie) ale postępy. Ostatnio, kiedy śpiewałam (ci co mnie znają, wiedzą, że jestem antytalent muzyczny straszny) Mikołaj podszedł do mnie, zaczął głośno krzyczeć, zagłuszając moje śpiewy, po czym położył palec na ustach i powiedział "sicho". Powtórzył to kilka razy, za każdym razem jako reakcję na moję wokalne popisy. Jedno jest pewne na pewno, słuch ma dobry :)
środa, 30 września 2009
Tacie z okazji urodzin życzymy wszystkiego najlepszego, dróg bez korków, niezawieszających się komputerów, luzu w metrze i w autobusach ale przede wszystkim spokoju. Kochamy Cię bardzo Jeremi miał kolejne szczepienia, a co za tym idzie był również zważony i zmierzony. No i rośnie nam dziecko na potęgę. Mierzy 70 cm a waży 7600. My naprawdę karmimy go mlekiem a nie drożdżami :)
czwartek, 17 września 2009
To jest Świnka Peppa. Mamy dwie książeczki które Mikołaj każe sobie często czytać. Mamy też filmy na DVD (od Cioci Agaty), mamy też w końcu i gazetkę z ulubioną (na tą chwilę) bohaterką. Jak już wiecie, Mikołaj nie mówi, nie pokazuje, nie nazywa przedmiotów. Czasem zdażają mu się przebłyski i wtedy bardzo, ale to bardzo, chce coś powiedzieć. Ale jak powiedzieć, jak się nie umie? Można pokazać. Tylko jak pokazać rakietę? Taką co leci w kosmos? Taką na okładce gazety ze Świnką Peppą? Można, wymaga to ogromnego zaangażowania rączek oraz ogromnej wyobraźni rodziców. Dla chcącego nic trudnego :) |
O autorach
Ostatnie notki
Zakładki:
Ale to już było
Mama czyta
Mama ma hobby
Medycznie
Multimedialnie
Szablon
Tata czyta
Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tej stronie są chronione prawem autorskim, użycie ich bez pisemnej zgody autora jest zabronione!
![]()
< Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back! ![]() ![]() ![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||